Płynące-Wieżowce-ost

Muzyka nierzadko jest wizualizacją uczuć i emocji. Muzyka potrafi przywołać wspomnienia, potrafi wzbudzić radość, niepokój czy konsternację. Muzyka pokazuje to, czego nie widzą oczy. Dlatego właśnie lubimy muzykę w filmach. Jest ona dopełnieniem obrazu i dialogów.

Opis produktu

„Płynące wieżowce” to jeden z tych filmów, które mocno działają na emocje, więc dobry soundtrack do tego obrazu to w pełni uzasadniony wymóg. Dlatego też muzyka ze wspomnianej produkcji ukazała się na albumie wydanym w zeszłym roku.

Soundtrack „Płynące wieżowce” to zbiór jedenastu utworów. Ich autorem jest Baasch (Bartek Schmidt) – to wokalista, kompozytor, a także producent muzyczny. Może on się pochwalić ciekawymi osiągnięciami muzycznymi. Występy z warszawską grupą Plazmatikon, potem kariera solowa – EP-ka „Simple Dark Romantic Songs”, na której znalazły się zaledwie 4 kompozycje, przyniosła mu rozgłos, zachwyciła ludzi. Baasch wydał również swojego pierwszego longplaya – „Corridors”. Teraz – specjalnie na potrzeby filmu – skomponował dziesięć utworów. Warto tu wspomnieć, że dwa kawałki z EP-ki Baascha, są to „Animals” i „Don’t Burst It”, wchodzą w skład soundtracku. Pozostały utwór, czyli „Little G”, to z kolei dzieło duetu Bueno Bros, czyli braci Michała i Marcina Trzcińskich, którzy na swoim koncie mają np. współpracę muzyczną z zespołem Hey.

Skąd wybór muzyki elektronicznej do tego właśnie filmu? Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się z wywołującym kontrowersje obrazem, należy nadmienić, że film opowiada o młodym mężczyźnie próbującym odnaleźć swoją prawdziwą osobowość. Stąd właśnie nowoczesna muzyka, by podkreślić, że film traktuje o dzisiejszych, aktualnych, coraz częstszych problemach, których bohaterem jest młode pokolenie. Jednak jak przekazać emocje za pomocą chłodnych brzmień syntezatorów? Trzeba przelać przez nie emocje, podejść do tematu poważnie, z rozmysłem, ze świadomością wydarzeń, które będą oglądali widzowie.

Jak muzyka koresponduje z obrazem? Bardzo dobrze. Soundtrack napisany przez Baascha oraz Bueno Brosa to dobry wybór. Film „Płynące wieżowce” nie należy do najłatwiejszych tematycznie. Muzyka często potrafi zmienić odbiór scen, przekazuje to, co może dziać się w głowach bohaterów, możemy przeniknąć w nich, poczuć choć w części to, co oni czują. Bardzo fajnie po takim seansie filmowym wracać do tych utworów i móc przypomnieć sobie wrażenia.

Soundtrack z filmu „Płynące wieżowce” polecamy nie tylko fanom tej produkcji oraz fanom muzyki elektrycznej. Spodoba się ona także osobom ciekawym nowoczesnego ujęcia dźwięku, świeżości, która może być ciekawą odskocznią od osobistej muzycznej codzienności. Warto poszerzać horyzonty, warto pozwalać wyobraźni na coraz dalsze wędrówki. Warto wspinać się coraz wyżej na muzyczne wieżowce.